Po prostu...
Paweł Antoni Baranowski „Po prtostu” Z rozpaczy odrętwiały milczę, nie rozumiejąc tej myśli pogmatwanej, że już przegrałem – wiodąc ze sobą bój o Ciebie; nie uznając przegranej, po prostu jestem. …patrzę na kroplę spływającą po brudnej tafli szklanej, jak toczy się z wahaniem w kierunku wymuszonym nieubłaganym prawem. I tańczy w Słońca blasku, pieszczona światła lśnieniem, łakoma uwielbienia, tak – wstrzymując swą drogę lub usiłując zboczyć – walczy z siłą ciążenia, by przynajmniej opóźnić dotarcie do krawędzi swojego przeznaczenia. Lecz mimo tego wysiłku, cokolwiek by nie czyniła, po chwili – znowu, potężna, choć niewidzialna siła niszczy ślady nadziei, najkrótszą drogą wiodąc na spotkanie z nicością, odbierając sens bycia po raz setny – zabija z okrutną bezwzględnością. Czy tak wielka to wina, że miłość tak ogromna każe jej wciąż próbować zatrzymać nieuchronne z upartą n...